Kadr z filmu „Uczta Babette” Kadr z filmu „Uczta Babette”  

Nie tylko „Pasja”. Filmy na Wielki Post

O tym, że kino pasyjne w XXI wieku przeżywa renesans, a sztuka filmowa „sięga niejako po materiał gotowy przenosząc go na wielki ekran” - mówił ks. prof. Marek Lis z Uniwersytetu Opolskiego w rozmowie z mediami watykańskimi. Filmoznawca mówiąc o kinie pasyjnym dodał, że filmografia na ten temat jest niesłychanie bogata – liczy setki tytułów, a „zainteresowanie Ewangelią Chrystusa, Jego Męką i nadzieją Zmartwychwstania pozwala widzom na uczestniczenie w ewangeliach audiowizualnych”.

ks. Marek Weresa – Watykan

Bóg w Hollywood?

Ks. prof. Marek Lis wskazał, że kino – i szerzej kultura – są miejscami, które pozwalają na doświadczenie obecności Pana Boga. Mówiąc językiem filozoficznym – doświadczyć transcendencji, tego „co podnosi ducha człowieka w stronę wymiaru niewidzialnego, nadprzyrodzonego, Bożego”.

W takim rozumieniu – w kinie – rzeczywiście można spotkać Boga, chociaż nie będzie to spotkanie bezpośrednie. Ks. prof. Lis wskazał, że będzie to spotkanie, „które będzie nas naprowadzało na różnego rodzaju doświadczenia, być może także mistyczne, religijne, duchowe”.

„Tak, kino – niezależnie od tego, czy będzie to kino artystyczne, hollywoodzkie, a więc komercyjne, czy też będą to obrazy filmowe pochodzące z obszarów kulturowo pozachrześcijańskich, umożliwia doświadczenie religijne” - dodał ks. prof. Marek Lis.

Ks. prof. Marek Lis
Ks. prof. Marek Lis

Kino pasyjne

Mówiąc o początkach tego typu twórczości filmowej, można wskazać już 1897 r., kiedy na ekrany trafił francuski film „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa”. Czyli, jeśli za symboliczną datę narodzin wynalazku kina uznamy rok 1895, to już kilkanaście miesięcy później wątki religijne zaczynają być obecne na ekranie. Najdawniejszy zachowany tego typu film to produkcja braci Lumière, zrealizowana bardzo prostymi metodami: minutowe ujęcia składają się na 12 scen – sekwencji opowiadających o życiu Zbawiciela.

Trzeba też zwrócić uwagę na to, że te pierwsze filmy produkowano z kalkulacji; z faktu, iż ludzie są zainteresowani uczestniczeniem w różnego rodzaju spektaklach pasyjnych. Z jednej strony były to wydarzenia liturgiczne, bo przecież droga krzyżowa jest nabożeństwem; a z drugiej strony, to co umykało liturgii, a dokonywało się poprzez tworzenie wielkich przedstawień pasyjnych. Działo się to w bardzo wielu miejscach Europy i twórcy kina szybko doszli do wniosku, że warto coś takiego sfilmować.

„Filmowcy czynili to nie po to, aby stać się ewangelizatorami, ale by umieć przyciągnąć ludzi zainteresowanych tym tematem, których być może nie stać było na to, aby pokonywać setki kilometrów i uczestniczyć w spektaklu pasyjnym. Istniały przecież ograniczenia czasowe, organizacyjne czy finansowe, natomiast obraz filmowy, poprzez zmultiplikowane kopie, pozwalał licznej publiczności, w wielu krajach i różnych miejscach uczestniczyć na swój sposób w tych wydarzeniach” - wskazał rozmówca mediów watykańskich.

„Pasja” Gibsona – komercja na rzecz ewangelizacji?

Ks. prof. Marek Lis wskazał na fakt, że koniec XX w. właściwie nie proponował odbiorcom „tak potężnych obrazów z życia Chrystusa”. „Wydawało się w latach 80. i 90., że formuła kina biblijnego, eksplorowana przez Hollywood i twórców takich jak Zeffirelli aż do lat 70., została wyczerpana. Wyrosło zatem nowe pokolenie widzów, którzy nie zobaczyli na ekranach niczego nowego” - podkreślił rozmówca Radia Watykańskiego.

„Pasja” (2004 r.) – to „nowy film, w którym Gibson świadomie posługuje się aktorami znanymi”. „Próbuje, w dość nowatorski sposób poprzez zastosowanie języków oryginalnych, wprowadzić widza w atmosferę, świat tamtych wydarzeń” - podkreślił ks. prof. Lis.

Jednocześnie twórcy tego dzieła filmowego powrócili do „pierwotnej intuicji twórców kina”. W „Pasji” nie tylko Ewangelia staje się „linią narracyjną”, ale także stacje Drogi Krzyżowej, które są znane widzom z nabożeństw i wnętrz kościołów. Film staje się opowieścią, w której „w czytelny sposób pojawia się katolickie nabożeństwo”.

„To film, który pozwala nie tylko na intelektualne przeżycie stron Ewangelii, ale wielu ludziom daje możliwość – mimo obrazów ukazujących okrucieństwo – przeżycia na nowo nabożeństwa Drogi Krzyżowej w żywym obrazie filmowym z ogromnymi emocjami; widz może utożsamiać się z tym niezwykłym cierpieniem Chrystusa pokazanym na ekranie” - zaakcentował ks. prof. Lis.

Filmowa lektura na Wielki Post

Rozmówca mediów watykańskich wskazał, że „stosunkowo często w filmach, które choć nie są bezpośrednimi dziełami religijnymi, to jednak jesteśmy w stanie w nich dostrzec motywy cierpienia bohatera, kończącego się niejednokrotnie męczeństwem, ale są to także historie prowadzące do doświadczenia zwycięstwa i zmartwychwstania, odwołując się do tzw. figur Chrystusa”.

Filmoznawca ks. prof. Marek Lis zaproponował przypomnienie sobie kilku takich filmów. Pierwszy z nich to znajdująca się na watykańskiej liście szczególnie ważnych filmów „Uczta Babette” (reż. Gabriel Axel, 1987 r.): to dzieło mówi o codziennej pracy, służbie, która niczym „Ewangelia w praktyce” potrafi zmieniać surową rzeczywistość, w której znalazła się tytułowa bohaterka, doświadczająca działania Bożej Opatrzności. Kolejna propozycja to „Gran Torino” (reż. Clint Eastwood, 2008 r.), film będący opowieścią o konflikcie, który przekształca się w spotkanie, o przemianie, relacjach oraz konfrontacji z pytaniami o dobro, zło, uczciwość, z pasyjnym wątkiem poświęcenia. Trzecia propozycja to „Milczenie” (reż. Martin Scorsese, 2016 r.). Film nawiązujący do historii ewangelizacji Japonii przez jezuitów, ale poprzez losy bohaterów uwagę widzów kieruje na kwestie wierności Panu Bogu, cierpienia, wewnętrznej uczciwości. Ostatnim wskazanym filmem jest „Dźwięk wolności” (reż. Alejandro Monteverde, 2023 r.), mówiący o stanięciu po stronie dzieci doświadczających przemocy, a więc najsłabszych, cierpiących, odrzuconych; film przypomina, w ilu miejscach świata łamane są prawa człowieka, a przecież każdy człowiek ma swoją godność.

Kino może stać się przestrzenią duchowej refleksji – zwłaszcza w czasie Wielkiego Postu, gdy opowieść o cierpieniu, ofierze i nadziei nabiera szczególnego znaczenia: ta znana z Ewangelii i obecna na ekranach.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.

20 marca 2026, 07:01