Na Bliskim Wschodzie chrześcijanie żyją między lękiem a nadzieją
Vatican News
Liban: pamięć wojny i strach przed powtórką
W Libanie ludzie budzą się w atmosferze oszołomienia, zmęczenia i gniewu. Pamięć poprzedniej wojny jest wciąż żywa. Ponad milion osób musiało wówczas opuścić swoje domy, wiele miejsc zostało zniszczonych. Dziś, gdy znów słychać wybuchy, wraca to samo pytanie: czy historia się powtórzy? Szkoły w Bejrucie zostały zamknięte, tysiące osób uciekają z południa kraju. W strachu żyją także wspólnoty prowadzone przez siostry zakonne. Chrześcijanie wiedzą, czym jest wojna. Nie jest to abstrakcyjne pojęcie, lecz doświadczenie utraty, niepewności i codziennego zagrożenia.
Irak: zawieszeni między niebem a ziemią
W Irbilu, w irackim Kurdystanie, również słychać odgłosy wybuchów. Ludzie pozostają w domach, ograniczają kontakty, czekają. „To całkowita niepewność”, mówią ci, którzy na miejscu towarzyszą wspólnotom chrześcijańskim. Choć naloty wymierzone są w cele militarne, nikt nie ma złudzeń: każda wojna rani przede wszystkim zwykłych ludzi. Pojawia się także bolesne pytanie o przyszłość chrześcijan w regionie. Czy kolejny konflikt nie przyspieszy decyzji o emigracji? Czy ziemie pierwszych wspólnot apostolskich nie będą się dalej wyludniać z wyznawców Chrystusa?
Kraje Zatoki: Kościół zamknięty, ale modlący się
W krajach Zatoki Perskiej wiele wspólnot katolickich zostało objętych środkami bezpieczeństwa. W Bahrajnie wierni nie mogą gromadzić się na Mszy świętej. Liturgie i katechezy przeniesiono do internetu. Kapłani apelują: nie traćmy duchowej jedności, nie pozwólmy, by lęk odebrał nam wiarę. To poruszający obraz Kościoła, który choć zamknięty w murach domów jednak nadal trwa na modlitwie. W ciszy mieszkań i w sercach wiernych rozbrzmiewa prośba o pokój.
Ziemia Święta: w cieniu syren, w świetle Ewangelii
W Ziemi Świętej znów wyją syreny alarmowe. Studenci, zakonnicy i pielgrzymi chronią się w schronach. Odprawiane są Msze święte o pokój, z formularzy przewidzianych „w czasie wojny lub poważnych niepokojów”. Słowo Boże, czytane w tych dniach, nabiera szczególnej mocy. Konflikty nie są czymś obcym historii zbawienia. W samym sercu ludzkich dramatów rozbrzmiewa jednak głos Chrystusa, Księcia Pokoju. To On przypomina, że przemoc nie ma ostatniego słowa. Tymczasem cierpienie trwa także na Zachodnim Brzegu, gdzie chrześcijańska wioska Taybeh doświadcza nieustannego nękania. Ziemia, po której chodził Jezus, nadal nosi rany podziałów.
Dla nas Polaków te wydarzenia mogą wydawać się odległe. A jednak są bliskie, bo dotyczą członków tego samego Ciała Chrystusa. Ich lęk jest także naszym lękiem, ich modlitwa powinna być także naszą modlitwą. Wobec rosnącej przemocy pozostają nam słowa papieża Leona XIV abyśmy: „zatrzymali spiralę przemocy, zanim stanie się nieodwracalną przepaścią”. Pozostaje także wiara, że nawet wśród ruin Bóg potrafi wzbudzić życie, a z cierpienia wyprowadzić drogę ku pojednaniu.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.