Abp Światosław Szewczuk Abp Światosław Szewczuk  

Abp Szewczuk: Stałem się głosem życia z oblężonego miasta

Gdy Rosjanie ruszyli na Kijów, abp Światosław Szewczuk nie opuścił stolicy. W katedrze Zmartwychwstania Pańskiego przyjmował cywilów uciekających przed ostrzałem, a jego codzienne nagrania stały się dla wielu „dowodem życia”. Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, który w Madrycie prezentuje książkę „Kronika świętokradczej wojny”, w rozmowie z serwisem Omnes mówi o cudzie oporu, „nowym Hołodomorze” i nadziei, która pozwala przetrwać lęk.

Karol Darmoros

Miasto pod ostrzałem

24 lutego 2022 r. Kijów obudził się w nowej rzeczywistości. „W ciągu kilku godzin miasto było otoczone przez Rosjan” – wspominał Szewczuk. Stolica, licząca około czterech milionów mieszkańców, po pierwszych dniach opustoszała. „Miasto stało się pustynią” – mówi hierarcha.

Od początku wojny kościoły były dla ludzi schronieniem. Do kijowskiej katedry Zmartwychwstania Pańskiego przyszło prawie trzy tysiące osób. „Słyszeliśmy rosyjskie helikoptery przelatujące nad katedrą; ziemia się trzęsła” – relacjonował arcybiskup. Patrząc na płonące miasto po drugiej stronie Dniepru, pytał Boga o sens tego doświadczenia. „Ale byliśmy w stanie się oprzeć!” – podkreślił.

Abp Szewczuk często komentuje tragedię wojny na Ukrainie
Abp Szewczuk często komentuje tragedię wojny na Ukrainie

Nowy Hołodomor

Szewczuk mówi, że w ostatnich miesiącach sytuacja cywilów się pogorszyła. Rosja systematycznie atakuje miasta i infrastrukturę grzewczą. „To naprawdę była katastrofa humanitarna. Nazywamy ją nowym Hołodomorem” – stwierdził. Arcybiskup nawiązał w ten sposób do sztucznie wywołanego przez Stalina głodu, który w latach 30. XX wieku pochłonął 12 milionów ofiar. Jak dodał, ludzie giną dziś z zimna, a Kościół ponownie staje się miejscem ocalenia.

Najtrudniejsze dla pasterza jest grzebanie kolejnych ofiar. „Każdego dnia płaczemy z tyloma matkami, które tracą swoje dzieci” – mówi. Wojna odsłoniła też nową formę posługi: duszpasterstwo żałoby.

Abp Szewczuk z ukraińskimi dziećmi
Abp Szewczuk z ukraińskimi dziećmi

Słowo nadziei

Codzienne przesłania wideo ze słowami Ewangelii narodziły się jako „dowód życia”. Po jednym z ataków telefon Szewczuka wciąż dzwonił z pytaniem: „Jak się masz?”. Nagrania szybko stały się posługą słowa. „Kościół musiał mówić do tych ludzi, którzy cierpieli” – wyjaśnił hierarcha. Jak dodał, książka pokazuje, że przesłania te były zarazem „dziennikiem bólu i słowem nadziei”.

Codzienne przesłania wideo ze słowami Ewangelii narodziły się jako „dowód życia”
Codzienne przesłania wideo ze słowami Ewangelii narodziły się jako „dowód życia”

Matki źródłem życia

Hierarcha mówił też o „heroicznym macierzyństwie” Ukrainek. „W kontekście największej śmierci matki nadal są źródłem życia” – podkreślił. Wspominał kobiety chroniące dzieci w metrze zamienionym w schron i matki, które w ruinach próbowały osłonić je własnym ciałem. „Młoda matka jest dziś twarzą ukraińskiego emigranta” – dodał.


Zostać z ludźmi

Abp Szewczuk podkreślił także znaczenie kapłanów, którzy pozostali ze swoimi wspólnotami. „Obecność księdza oznaczała dla ludzi żywą i widzialną obecność Boga” – mówił. Jak dodał, jedna trzecia jego diecezji była okupowana, ale żaden z duszpasterzy nie opuścił wiernych: „cierpieli, także psychicznie, ale byli ze swoim ludem”.

Pytany o koniec wojny, zwierzchnik UKGK odpowiedział, że „zwycięstwem Ukrainy jest opór”. Jak podkreślił, wojna może skończyć się „w dwie minuty, kiedy Rosjanie przestaną nas zabijać”, bo wtedy Ukraina zakończy obronę. „Jeśli ktoś opiera się złu, zło w końcu ucieka” – powiedział.


Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.

26 maja 2026, 14:17