Léon Harmel – przemysłowiec, który wyprzedził swoją epokę
Silvia Guidi
„Gdyby ówcześni katoliccy przemysłowcy, zamiast albo oprócz fundowania dzwonnic czy ławek do kościołów, potraktowali encyklikę poważnie, być może relacja między Kościołem a powszechną mentalnością wyglądałaby zupełnie inaczej” – tak ks. Luigi Giussani mówił o encyklice „Rerum Novarum” podczas wykładu na Katolickim Uniwersytecie w Mediolanie. Nie mogło w nim zabraknąć również wzmianki o Léonie Harmelu – francuskim przedsiębiorcy żyjącym na przełomie XIX i XX w., który uczynił z nauki społecznej Kościoła zasadę swojego życia i kompas, którym kierował się w zarządzaniu przedsiębiorstwem.
Dziś niewiele osób zna jego historię, choć jego przyjaźń z papieżem Leonem XIII miała istotne znaczenie dla powstania najsłynniejszej encykliki tego papieża – „Rerum Novarum”. Pragnienie ponownego sięgnięcia do doświadczenia francuskiego przedsiębiorcy stało się inspiracją dla wystawy „Léon Harmel: proroctwo przedsiębiorstwa”, prezentowanej podczas Meetingu Przyjaźni między Narodami w Rimini.
Utopia, która stała się rzeczywistością
Traktowanie pracy jako powołania i odpowiedzialności nie jest niemożliwe. Harmel był o tym tak głęboko przekonany, że wcielił tę ideę w życie. Nie w bezpiecznym otoczeniu, w ramach pilotażowego projektu, ale w samym środku burzliwej rewolucji przemysłowej, w drugiej połowie XIX w. Był to ponury, zanieczyszczony i poczerniały od dymu kominów świat, który Charles Dickens opisywał w swoich powieściach. Powszechne były w nim bezgraniczny wyzysk pracowników, także dzieci, całkowity brak ochrony zdrowia lub jej rażąca niewystarczalność oraz endemiczna bieda.
Francuskiemu przemysłowcowi belgijskiego pochodzenia, urodzonemu w 1829 r. i zmarłemu podczas I wojny światowej, poświęcono jedną z dwóch prezentowanych wystaw. Druga opowiadała o życiu św. Augustyna z Hippony. Obie wystawy odwiedził w sobotę 22 sierpnia Leon XIV.
Praca nie jest towarem
Harmel, który w swoich tekstach otwarcie przyznawał, że inspiruje się nauką społeczną Kościoła i kieruje doświadczeniem wiary, pisał: „Praca człowieka nie jest towarem, ale ludzkim działaniem. Naruszeniem prawa moralnego i zasad sprawiedliwości byłoby, gdyby wynagrodzenie spadło do poziomu, który nie zapewnia już środków na codzienny chleb”.
Prawa rynku należy uważnie analizować, aby przedsiębiorstwo mogło sprawnie funkcjonować, ale nigdy nie powinny one stawać się bożkiem, któremu poświęca się wszystko. Nie wolno poświęcać im także zdrowia i dobrobytu innych ludzi, zbyt często – zarówno wtedy, jak i dziś – przytłoczonych ciężarem nędzy, która uniemożliwia pełny rozwój życia. To niewidzialne niewolnictwo, ale nie mniej brutalne niż to, które posługuje się łańcuchami i batami.
„Prawo Boże zobowiązuje – powtarzał Harmel, piętnując plagę powszechnego ubóstwa wśród ówczesnych robotników – do czynienia więcej niż wymaga tego zasada popytu i podaży”. Nie były to tylko słowa – deklaracjom towarzyszyły liczne i, jak na tamte czasy, zaskakująco „nowoczesne” działania. W swoim przedsiębiorstwie wprowadził rady zakładowe, aby umożliwić robotnikom udział w zarządzaniu, a także coś, co dziś nazwalibyśmy świadczeniami pracowniczymi i systemem socjalnym: zasiłki rodzinne, urlop macierzyński oraz kasę wzajemnej pomocy zapewniającą wsparcie w razie choroby. Wprowadził także obowiązkowy dzień odpoczynku świątecznego i zniósł pracę nocną, a także skrócił czas pracy bez obniżania wynagrodzenia.
Zmęczenie? Można je zignorować
Léon Harmel był hojny dla innych, ale wymagający wobec siebie. Jak wynika ze świadectw jego współpracowników, jego codzienny harmonogram spotkań był niezwykle intensywny. „Zmęczenie można spokojnie zignorować, jeśli sprawa jest tego warta” – zapisał w swoich osobistych notatkach. Można po prostu żyć tak, jakby go nie było. Harmel podejmował imponującą liczbę zadań nawet w najtrudniejszych momentach swojego życia, również wtedy, gdy po owdowieniu musiał samotnie wychowywać ośmioro dzieci.
„Drogi Ojcze Święty – pisał do Piusa IX – bycie człowiekiem swoich czasów, rozumienie swoich czasów, życie w zgodzie ze swoimi czasami zawsze wydawało nam się niezbędnym środkiem, aby skutecznie pracować nad tym, by uczynić je lepszymi”. Więzi z następcą Piusa IX, papieżem Leonem XIII, były jeszcze ściślejsze. „Poglądy Leona XIII na sytuację ludzi pracy – pisze Iorwerth Prothero – były w pewnym stopniu kształtowane pod wpływem działalności i pism Léona Harmela”.
20 tys. robotników w pielgrzymce do Rzymu
W 1891 r. na pielgrzymkę do Rzymu, będącą dziękczynieniem za „Rerum novarum”, zapisało się 20 tys. osób. Przy tej okazji papież powiedział: „Harmel, jest pan jednym z tych, którzy dają mi najwięcej pociechy”. A także: „Ten człowiek ofiarował mi najlepsze dni mojego pontyfikatu. Gdyby wszystkie fabryki były takie jak jego, jakże wszystko dobrze by się układało!
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj..