Szukaj

Klasztor dominikanów w Kijowie ucierpiał w wyniku niedawnych bombardowań Klasztor dominikanów w Kijowie ucierpiał w wyniku niedawnych bombardowań  

Ojciec Orychowski z Kijowa: Pomimo gróźb i ostrzału, pozostajemy

W rozmowie z mediami watykańskimi dominikanin z Kijowa podziękował Papieżowi za słowa wsparcia dla Ukrainy podczas środowej audiencji generalnej. Opisuje skutki zmasowanego ataku rosyjskiej armii na miasto w nocy 24 maja. Wyraża przekonanie, że histeria zła prędzej czy później dobiegnie końca.

Piotr Kowalczuk

Podczas ostatniej audiencji generalnej na placu św. Piotra Papież wyraził niepokój z powodu nasilającego się ostrzału Kijowa, skierowanego również przeciwko ludności cywilnej. Wyraził bliskość wobec wszystkich, którzy cierpią z powodu ostatnich ataków, skierowanych również przeciwko ludności cywilnej. Powiedział, że wojna nie rozwiązuje problemów, „lecz zwielokrotnia cierpienie i nienawiść”.


Podziękowania i nadzieja

O. Orychowski podziękował Papieżowi za słowa wsparcia i modlitwy za Ukrainę: „Wierzymy, że Pan da nam siłę, by to przetrwać. Tak, wojna niesie straszliwe zniszczenia. To horror. Przynosi śmierć wielu cywilów, dzieci. To nie pozwala naszym dzieciom, młodzieży, ludziom, dorosłym, wszystkim, żyć normalnie”. O. Ołeksandr wyraził nadzieję, że agresor, który pojawił się na ukraińskiej ziemi, również usłyszy te słowa: „Wierzymy, że Bóg da nam siłę, by stanąć, zachować wolność i żyć godnie i zgodnie. Niech wróg wróci na swoją ziemię i zachowa swoje życie. Mamy nadzieję, że prędzej czy później zapanuje pokój i Ukraina będzie mogła się rozwijać. Wierzymy w to” – powiedział dominikanin.

Budynek, który ucierpiał w jednej z kijowskich dzielnic
Budynek, który ucierpiał w jednej z kijowskich dzielnic

Atak na Kijów 24 maja

Ten nocny ostrzał Kijowa, jak ocenia o. Orychowski, był jednym z najpotężniejszych od początku inwazji Rosji na Ukrainę. Rosjanie użyli 90 pocisków manewrujących i balistycznych, a także 600 dronów. Jedną z dzielnic Kijowa, która ucierpiała w znacznym stopniu, był obszar w pobliżu stacji metra Łukjanowska. Poważnie uszkodzone zostało lobby, doszczętnie spłonęło centrum handlowe o powierzchni ponad dwudziestu tysięcy metrów kwadratowych, targowisko miejskie, ucierpiały okoliczne budynki. Kilometr dalej znajduje się klasztor ojców dominikanów. 

W schronie

Tej nocy o. Ołeksandr udał się do schronu, gdy tylko usłyszał pierwsze potężne eksplozje. Poczuł, że wszystko wokół niego drży. Miał wrażenie, że rakieta trafiła w klasztor lub gdzieś bardzo blisko. „Jedyne, co możesz zrobić, kiedy ogarnia cię strach, to powiedzieć: »Panie, zmiłuj się nade mną, ratuj mnie«. Kiedy trochę się uspokoiłem, poszedłem na górę, żeby zobaczyć, co się stało z naszym klasztorem i gdzie nastąpiła eksplozja – powiedział dominikanin -  Okazało się, że większość okien w klasztorze została wybita. Wyłamane zostały drzwi, nawet w piwnicy. Niektórzy mnisi spali w tym czasie w swoich celach. Szkło, które fala uderzeniowa wyrwała z okien, po prostu przeleciało nad nimi. Na szczęście nikt nie został ranny”. Okazało się, że rakieta trafiła w 9-piętrowy budynek  oddalony o jedną przecznicę. Później o. O. Orychowski odwiedził mieszkania, które najbardziej ucierpiały w wyniku ostrzału: „Wyglądały jak po pogromie. Oprócz braku okien i drzwi, w mieszkaniach panował ogromny chaos. Co ważne, mieszkańcom pobliskich domów udało się dotrzeć do schronów zanim uderzyły rakiety. Tylko dlatego było stosunkowo niewiele ofiar śmiertelnych”.

Zniszczenia w klasztorze dominikanów w Kijowie
Zniszczenia w klasztorze dominikanów w Kijowie

W obliczu nowych zagrożeń

Pomimo wysokiego zagrożenia i regularnego ostrzału Kijowa, ojcowie dominikanie kontynuują swoją posługę w stolicy od początku wojny. W klasztorze nadal działa Instytut Nauk Religijnych św. Tomasza z Akwinu, odbywają się tam spotkania duszpasterskie młodzieży i różnego rodzaju wydarzenia. Ks. Orychowski przypomniał, że ostatnio w oficjalnych oświadczeniach przedstawiciele władz rosyjskich grozili całkowitym zniszczeniem Kijowa w niezwykle krótkim czasie. Na pytanie, czy obawia się tych gróźb,  o. Ołeksandr Orychowski odpowiedział: „Nikt z nas stąd nie ucieknie. Nie jesteśmy specjalnie zaskoczeni tymi groźbami. Oczywiście, na początku lutego 2022 roku, kiedy Rosjanie okupowali obwód kijowski, nie wiedzieliśmy, co się tu wydarzy i jak sytuacja się rozwinie. Były różne opinie. Ale postanowiliśmy – zostajemy”. 

O. Orychowski podkreślił, że mimo regularnych ostrzałów, mieszkańcy Kijowa pozostają w mieście i po bombardowaniu wychodzą na ulice, aby oczyścić to, co zostało zniszczone. „Wierzymy, że to zło, ta histeria zła, znajdzie swój kres. Pan da nam siłę, by wytrwać”. 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.

29 maja 2026, 09:01