Biskup Wysp Kanaryjskich: wizyta Papieża zaszczytem dla zapomnianych
Salvatore Cernuzio, Dorota Abdelmoula-Viet
Leon XIV jako pierwszy papież w historii przybędzie na Gran Canarię, wyspę, która stała się areną dramatów wielu migrantów, próbujących pokonać tzw. „trasę atlantycką” i równocześnie symbolem hojności i gościnności narodu hiszpańskiego, otwierającego przed przybyszami swe drzwi. „To zaszczyt” – mówi o papieskiej wizycie bp José Mazuelos.
Naród zmęczony polaryzacjami czeka na Papieża
W rozmowie z mediami watykańskimi kanaryjski ordynariusz podkreśla, że mieszkańcy z wielkim przejęciem czekają na Leona XIV, zwłaszcza po jego mocnym przemówieniu w parlamencie w Madrycie, ponieważ naród hiszpański jest zmęczony polityką polaryzacji i ideologii.
„Papież zaapelował, aby odłożyć to wszystko na bok, ponieważ rzeczywistość jest większa niż ideologie i podziały – wyjaśnia, a odwołując się do napływu migrantów, ale też do zagrożenia hantawirusem, dodaje – Mieszkańcy Wysp Kanaryjskich poczuli się nieco zlekceważeni przez politykę. Dlatego przyjazd Papieża daje im motywację. To naród, który dał dowód wielkiej siły moralnej, ponieważ potrafił stawić czoła wszystkim wyzwaniom związanym z migracją. Choć były ogromne, nigdy nie pojawił się rasizm ani pogarda. Zawsze była gotowość do przyjęcia drugiego człowieka, spojrzenia migrantom w oczy. I właśnie to stanowi wielkość mieszkańców Wysp Kanaryjskich i to właśnie zobaczy Papież”.
Hierarcha podkreśla, że dla mieszkańców terenów, o których często zapomina się, myśląc o Europie, papieska wizyta to zaszczyt. „Kościół czuje się kochany przez Ojca Świętego. Doświadcza, że przynajmniej Kościół i Papież go nie opuszczają”.
Migracja i sekularyzacja wyzwaniami Kościoła
Pytany o wyzwania lokalnego Kościoła, bp Mazuelos podkreśla, że lokalna wiejska społeczność poczuła się poniekąd wykorzeniona wskutek gwałtownego napływu turystów i bogatych osadników. „Jednak w tym procesie sekularyzacji nie zanikła jedna rzecz: nabożeństwo do Matki Bożej. To płomień, który teraz, dzięki Papieżowi, może znaleźć nową siłę do ewangelizacji” – mówi hierarcha, podkreślając w tym kontekście znaczenie hasła papieskiej pielgrzymki: „Podnieście oczy”.
„Mamy nadzieję, że Papież doda nam siły, abyśmy byli Kościołem z otwartymi drzwiami, z zapalonym światłem, Kościołem, mówiącym o miłosierdziu” – dodaje.
„Nabrzeże hańby”, które stało się „portem nadziei”
Mówiąc o wybrzeżu Arguineguín, które odwiedzi dziś Papież, spotykając się tam z migrantami, będącymi już członkami miejscowego społeczeństwa, biskup podkreśla: „Naprawdę istnieje tutaj wielkie człowieczeństwo. Ludzie są inni – mają w sobie humanizm godny uznania”.
Jak wyjaśnia, Leon XIV będzie tam rozmawiał nie tylko z przybyszami, ale też z rybakami, nazywanymi tam „aniołami migrantów”, bowiem to oni jako pierwsi wyruszają kutrami na morze, by ich ratować.
„Obecnie napływ migrantów jest mniejszy, ponieważ w krajach pochodzenia wprowadzono silniejsze mechanizmy kontroli. Wiem, że dzieje się tak na przykład w Mauretanii, Mali czy Senegalu, gdzie sytuacja pozostaje trudna – dodaje – Ludzie nadal przybywają. Obecnie jest ich nieco mniej, ale to sytuacja przejściowa. Nie wiem, jaka będzie rzeczywistość jutro, ponieważ migranci nie zniknęli, przebywają w obozach dla uchodźców”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj..
