Caritas Polska: wojna na Bliskim Wschodzie pogłębia dramat Jemenu
Karol Darmoros
Wojenna spirala trwa
Jak podkreśla Kharabshah, dramat Jemenu nie rozpoczął się wraz z najnowszym napięciem w regionie. „Ta wojna nie zaczęła się tydzień temu, dwa tygodnie temu czy rok temu, tylko już trwa 11 lat i od 11 lat Jemen jest niestety w czołówce krajów wymagających natychmiastowej pomocy humanitarnej” – wyjaśnia.
Caritas Polska działa w Jemenie od sześciu lat, wspierając przede wszystkim system opieki medycznej. Sytuacja pozostaje jednak dramatyczna. Infrastruktura medyczna jest zniszczona w ponad 40 proc., a placówki, które wciąż funkcjonują, utrzymują się głównie dzięki organizacjom humanitarnym.
Choroby i brak prądu
Codzienność mieszkańców Jemenu to także poważne braki infrastrukturalne. „Jeśli mają prąd przez pięć godzin, to jest sukces” – mówi szef misji Caritas Polska w Jemenie. W kraju wciąż powszechne są choroby niemal niewystępujące już w Europie - malaria, denga, cholera, żółta febra – które wciąż zbierają śmiertelne żniwo wśród mieszkańców kraj położonego na południu Półwyspu Arabskiego. Według statystyk z 2024 roku, codziennie umierało ponad 500 osób. „W tym prawie połowa to kobiety i dzieci” – dodaje Jakub Kharabshah.
Pomoc coraz trudniejsza
Eskalacja napięć w regionie dodatkowo utrudnia pracę organizacji humanitarnych. „Dostęp do bezpośredniej pomocy humanitarnej jest bardzo ograniczony” – mówi szef misji Caritas Polska w Jemenie. Część pracowników międzynarodowych została ewakuowana, a sankcje oraz ograniczenia finansowe powodują problemy z przekazywaniem środków na pomoc. „Jeśli jakakolwiek kwota pieniężna ma zostać przelana do organizacji, która działa na terenie Jemenu, to często te kwoty są blokowane lub nie są dopuszczone do tego, żeby dotarły na miejsce” – relacjonuje Kharabshah.
Od 2015 roku kraj pozostaje podzielony między rząd uznawany przez społeczność międzynarodową, kontrolujący głównie południe i wschód, a wspierany przez Iran ruch Huti, który sprawuje władzę nad znaczną częścią północy, w tym nad stolicą – Saną.
Niepewna przyszłość pomocy
Caritas Polska prowadzi działania w południowej części kraju. W planach na 2026 rok jest wsparcie dla dwóch szpitali i czterech placówek medycznych w Adenie. „Ta opieka obejmie prawie ćwierć miliona osób” – podkreśla nasz rozmówca.
Na miejscu pracuje ponad 80 pracowników medycznych i 16 pracowników biurowych. Jak podkreśla szef misji Caritas Polska w Jemenie, przyszłość tych działań zależy jednak od rozwoju sytuacji w całym regionie. „Żeby ludzie mieli lepiej, potrzebują stabilizacji” – zaznacza. Jak dodaje Kharabshah, brak stabilności politycznej natychmiast odbija się na gospodarce: kurs dolara w ostatnich miesiącach potrafił zmieniać się z dnia na dzień nawet o połowę, a ceny paliwa i podstawowych produktów rosną niemal z tygodnia na tydzień. W tej sytuacji dla milionów Jemeńczyków pomoc humanitarna pozostaje jedyną szansą na przetrwanie.
Jakub Kharabshah podkreśla również, że długotrwała wojna i niestabilność zrodziły problemy, które mogą wpłynąć też na inne części świata. „Dziś w Jemenie są prawie 42 miliony ludzi, a w roku 2060 będzie ponad 80 milionów, czyli większa liczba osób będzie potrzebować więcej pomocy humanitarnej, będzie więcej biedy, będzie więcej chorób. I co jest też bardzo ważne, będzie więcej migrantów, którzy będą się próbować dostać do Europy” – zauważa.
Eskalacja w regionie
Napięcie na Bliskim Wschodzie rośnie od końca lutego, kiedy Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły zmasowane naloty na cele w Iranie. Operacja rozpoczęła się 28 lutego 2026 roku i objęła setki obiektów wojskowych i infrastrukturalnych w kilku irańskich miastach.
Teheran odpowiedział atakami rakietowymi i dronowymi na cele w regionie – m.in. w krajach Zatoki Perskiej oraz na bazy amerykańskie i izraelskie.
Choć Jemen nie jest bezpośrednim polem tej konfrontacji, jej konsekwencje już dziś pogłębiają jeden z największych kryzysów humanitarnych na świecie.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.