„Bóg nie daje nikomu prawa zabijać”. Dramatyczny apel z Libanu
Francesca Sabatinelli, Karol Darmoros - Watykan
Dramatyczne świadectwo z Bejrutu płynie w kolejnym tygodniu nowej odsłony konfliktu na Bliskim Wschodzie, której elementem są izraelskie działania zbrojne przeciwko celom w Libanie. Brat Tony Choukri z Kustodii Ziemi Świętej mówi, że nie tylko zabijają ludzi i uderzają w mury, ale też tworzą „środowisko nienawiści i zemsty, miejsce, które nie ma już nic wspólnego ze spokojem Libanu”.
Franciszkanin podkreśla, że przemoc jest obca mieszkańcom kraju, którzy od dawna żyją razem mimo różnic religijnych. Liban – jak mówi – to „tkanka spleciona, nie zbiór grup, ale jedna tkanka, jedna rzeczywistość, w której chrześcijanie i muzułmanie są jednością”.
Strach w Bejrucie
Brat Choukri jest gwardianem klasztoru franciszkanów św. Józefa w chrześcijańskiej dzielnicy Gemmayzeh. To miejsce pamięta dramatyczne wydarzenia – od wojny domowej po eksplozję w porcie w 2020 roku.
Dziś znów towarzyszy mu strach. Podczas przygotowań do święta św. Józefa wstrząs wywołany bombardowaniem był odczuwalny zaledwie 300 metrów od klasztoru. „Nie wiadomo, co może się wydarzyć, wszystko może zmienić się w minutę” – mówi.
Schronienie dla uchodźców
Mimo zagrożenia klasztor pozostaje miejscem schronienia. Przez lata przyjmował uchodźców z południa Libanu i Syrii, wspierając korytarze humanitarne.
Obecnie przebywa tam około 150 osób. Zakonnicy szczególnie troszczą się o dzieci i osoby starsze. „Najmłodsi, gdy tylko usłyszą dźwięk przypominający strzał, biegną się chować w kątach albo do swoich mam” – dodaje brat Choukri.
Apel o pokój
Franciszkanie nie zamierzają opuszczać klasztoru. Chcą pozostać blisko wspólnot, które czują się dziś – jak mówią – „zmarginalizowane, niechciane i uciskane”.
„Dość tego cierpienia, pomyślcie o tych, którzy umierają, ponieważ Pan nie dał nikomu uprawnienia do zabijania ludzi” – wzywa franciszkanin z Libanu. Brat Choukri podkreśla też, że należy szanować prawo, prawa człowieka i wiarę. „Człowiek nie jest przedmiotem, a śmierć nie jest drogą ani narzędziem do zmiany strategii, demografii i granic” – zaznacza.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.