Szukaj

Papież Leon XIV na brzegu morskim na Lampedusie Papież Leon XIV na brzegu morskim na Lampedusie  (@Vatican Media)

Lampedusa nie może zostać zapomniana. Apel po wizycie Leona XIV

Prawie dwa tygodnie po wizycie Leona XIV organizacje pomagające migrantom alarmują, że nabrzeże na Lampedusie, nazwane imieniem papieża Franciszka, wciąż nie zapewnia godnych warunków przyjęcia. Podkreślają, że troska o osoby przybywające na wyspę nie może kończyć się wraz z ustaniem zainteresowania mediów.

Beatrice Guarrera, ks. Łukasz Bankowski – Watykan

Choć od wizyty Papieża na Lampedusie minęło już kilkanaści dni, dla setek migrantów wyspa nadal pozostaje pierwszym miejscem spotkania z Europą. Organizacje niosące pomoc apelują, by nie odwracać wzroku od ich sytuacji i zapewnić przybywającym warunki odpowiadające ludzkiej godności.

Leon XIV przy obelisku na nabrzeżu im. papieża Franciszka
Leon XIV przy obelisku na nabrzeżu im. papieża Franciszka   (@Vatican Media)

Godność zaczyna się od pierwszego spotkania

W centrum zainteresowania znajduje się nabrzeże nazwane imieniem papieża Franciszka, czyli miejsce, gdzie trafiają migranci po niebezpiecznej podróży przez Morze Śródziemne. Jak podkreślają wolontariusze, mimo przeprowadzonych drobnych prac nadal nie ma tam sieci elektrycznej, a toalety od dawna pozostają nieczynne.

HOMILIA LEONA XIV NA LAMPEDUSIE

„Chcielibyśmy, aby było to miejsce, w którym ludzie są przyjmowani po ludzku i z godnością mogą zaspokoić swoje podstawowe potrzeby” – mówi Valentina Sorti z programu Mediterranean Hope, prowadzonego przez Federację Kościołów Ewangelickich we Włoszech.

Forum Lampedusa Solidale od miesięcy bezskutecznie poszukuje instytucji, która przejęłaby odpowiedzialność za utrzymanie tego miejsca. Tymczasem pracownik dbający o czystość często z własnych środków naprawia oświetlenie i dostarcza wodę dla osób dopiero co schodzących na ląd.


Migranci nadal przypływają

Apel organizacji zbiega się z kolejnymi przybyciami łodzi na wyspę. Tylko jednego dnia włoska Straż Przybrzeżna i Frontex uratowały dwie grupy migrantów. Wśród 38 osób, które dotarły na Lampedusę, znalazł się również obywatel Tunezji z niepełnosprawnością, przewieziony do ośrodka recepcyjnego po udzieleniu pomocy medycznej.

Dla wolontariuszy jest to przypomnienie, że kryzys migracyjny nie ustaje, nawet jeśli przestaje być tematem pierwszych stron gazet.

Leon XIV na cmentarzu, gdzie chowani są migranci zmarli na morzu
Leon XIV na cmentarzu, gdzie chowani są migranci zmarli na morzu   (@Vatican Media)

„Jesteśmy wszyscy ludźmi”

W pomoc migrantom od lat angażuje się także Ruch Focolari. Carla Locatelli, należąca do Forum Lampedusa Solidale, podkreśla, że pierwsze gesty wobec przybywających są często bardzo proste. „Czasem wystarczy uśmiech, przywitanie czy podanie pary klapek, bo migranci schodzą na ląd boso” – mówi.

Dodaje jednak, że życzliwość nie zastąpi odpowiedniej infrastruktury. Latem, przy wysokich temperaturach, szczególnie potrzebne są sprawne toalety, dostęp do wody oraz miejsca, gdzie można choć na chwilę odpocząć.

„Lampedusa jest pierwszym spotkaniem migrantów z Europą. Powinniśmy przyjmować ich, pamiętając, że wszyscy jesteśmy ludźmi” – podkreśla.


Blisko tych, którzy przybywają

Trzyosobowa wspólnota Ruchu Focolari posługuje na wyspie razem z lokalnymi organizacjami. Jedna z kobiet pracuje jako lekarka, druga angażuje się w parafialną Caritas, a Carla Locatelli towarzyszy młodzieży i pomaga przy przyjmowaniu migrantów na nabrzeżu.

Wolontariusze przypominają, że osoby docierające na Lampedusę nie przestają istnieć wtedy, gdy gaśnie zainteresowanie opinii publicznej. Dlatego apelują, by troska o godne warunki przyjęcia stała się trwałym zobowiązaniem, a nie jedynie reakcją na nadzwyczajne wydarzenia, takie jak wizyta Papieża.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj..

17 lipca 2026, 17:14