Sir MacMillan: religia nadal pozostaje głównym źródłem muzyki
Krzysztof Bronk – Watykan
Kompozytorzy nadal szukają sacrum, jak Penderecki czy Górecki
W wykładzie – lectio magistarlis – z okazji przyznania doktoratu honoris causa papieskiej uczelni, MacMillan przypomniał, że sakralny repertuar odgrywa kluczową rolę w zachodniej muzyce klasycznej, a w umysłach kompozytorów nigdy nie ustało poszukiwanie sacrum. Co więcej, w XX i XXI wieku doszło do ponownego odkrycia treści religijnych. Tytułem przykładu wspomniał m.in. o Pendereckim i Góreckim.
Najwięksi moderniści byli głęboko religijni
„Najwięksi kompozytorzy modernistyczni ostatnich stu lat byli, na różne sposoby, głęboko religijni – przypomniał szkocki kompozytor. – Strawiński był równie konserwatywny w swojej religii, jak rewolucyjny w swojej muzycznej wyobraźni, głęboko kochając swoje prawosławne korzenie, a także katolicyzm, z którym zetknął się na Zachodzie. Komponował psalmy, msze; był człowiekiem wiary. Schönberg, ta druga wielka, kontrowersyjna postać modernizmu początku XX wieku, był mistykiem, który powrócił do judaizmu po opuszczeniu Niemiec w latach 30. Jego późniejsze dzieła są nasycone kulturą i teologią żydowską, a on sam głęboko rozważał duchowe powiązania między muzyką a ciszą”.
Muzyka ma dwóch teologów: Bacha i Messiaena
MacMillan wspomniał też wielkim francuskim innowatorze Olivierze Messiaenie. Był on katolikiem i – jak twierdzi – każda nuta jego wyjątkowego wkładu w muzykę została ukształtowana przez głębokie przekonania religijne i praktykę liturgiczną. „Moim zdaniem – powiedział MacMillan – w historii są dwaj kompozytorzy, których można określić mianem teologów: jednym jest Bach, a drugim Messiaen”.
Najlepsza współczesna opera to „Dialog karmelitanek”
Zdaniem szkockiego kompozytora najbardziej udaną współczesną operą jest „Dialog karmelitanek” Francisa Poulenca. Jest ona oparta na prawdziwej historii szesnastu zakonnic zgilotynowanych w okresie terroru rewolucji francuskiej. Był to – jak zauważył MacMillan – akt retrospektywnego buntu kompozytora przeciwko świeckiemu terrorowi tamtych czasów i świeckim ortodoksjom naszego współczesnego świata. Nie jest to tylko kolejna próba poszukiwania sacrum, ale śmiałe odrzucenie świeckiej arogancji oraz piękne głoszenie katolickich prawd.
Nie da się zrozumieć kompozytorów bez ich wiary
MacMillan podkreślił, że religia nie tylko nie wyczerpała swej inspirującej mocy, ale okazała się ożywczym elementem we współczesnej muzyce. „Można nawet powiedzieć – powiedział szkocki kompozytor – że każda dyskusja na temat głównego nurtu współczesności w muzyce byłaby niekompletna bez poważnej refleksji nad wartościami duchowymi kompozytorów, ich wierzeniami i praktykami religijnymi”.
Muzyka jest akuszerką naszej wiary
MacMillan przyznał, że on sam został wprowadzony w wielki świat muzyki przez swojego dziadka, który był szkockim górnikiem, a zarazem członkiem kopalnianej orkiestry i parafialnego chóru. „Kochał muzykę i szukał jej piękna w każdy możliwy sposób, ponieważ jego świat, w którym pośród ciemności wydobywał węgiel, był pozbawiony tego piękna”. Muzyka była też ściśle związana jego katolicką wiarą. Dotyczy to zresztą całej kultury zachodniej. Wielcy kompozytorzy, już do czasów średniowiecza, byli „akuszerami naszej wiary” – twierdzi MacMillan.
W ciszy człowiek spotyka się z Bogiem, a kompozytor szuka dźwięków
W końcowej części swego wykładu, powrócił do tematu ciszy jako miejsca, w którym człowiek spotyka się z Bogiem, zaś kompozytor szuka inspiracji dla swej muzyki. MacMillan przyznał, że nie jest to zagadnienie dla wszystkich oczywiste. Cisza konfrontuje nas z pustką, nicością czy wręcz śmiercią. Dlatego współczesny świat stara się ją zagłuszyć. Jednakże, walcząc z ciszą, walczy w istocie z człowiekiem. Jak mówił już bowiem Pascal, wszystkie problemy ludzkości wynikają z nieumiejętności trwania w ciszy.
W ciszy Beethovena powstały najpiękniejsze dzieła
Aby pokazać, jak płodna dla kompozytora może być cisza, MacMillan przywołał przykład Beethovena, który w ostatnich latach życia został skazany na ciszę. Głuchota, czyli: śmierć dźwięków – była niego dla oczywistą udręką. Zarazem jednak to właśnie w tej ciszy powstały jedne z największych arcydzieł, jakie kiedykolwiek skomponował człowiek – powiedział Mac Millan.
Cisza to pozorna nieobecność
Jak przyznał, ilekroć rozmawia z młodymi kompozytorami zawsze odsyła ich do ciszy. „Ciągłe spotkanie z ciszą jest niezbędnym stanem dla kompozytora. Zarówno oczy, jak i uszy zwracają się ku tej pustej przestrzeni w oczywistym i paradoksalnym poszukiwaniu dźwięków. Dźwięki, które kiełkują w miejscu pozbawionym dźwięku. Dźwięki, które powstają w stanie próżni dźwiękowej – pozornej nieobecności, która rodzi obecność”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj.