Kard. Czerny na beatyfikacji w Brnie: sumienie to nie luksus
Krzysztof Bronk – Watykan
Reżim liczył na uległość
Morawscy kapłani zostali straceni po pokazowych procesach w 1951 i 1952 r. Ich śmierć miała zastraszyć katolików i wymóc uległość Kościoła wobec reżimu.
Beatyfikacja odbyła się w Brnie. W imieniu Papieża dokonał jej kard. Michael Czerny, który urodził się w tym morawskim mieście, lecz w wieku 2 lat wyemigrował z rodziną do Kanady.
Nie milczeli, kiedy milczenie było kłamstwem
W homilii kard. Czerny zwrócił uwagę na aktualność świadectwa morawskich męczenników, którzy pozostali wierni pomimo zagrożenia i tortur. „W oczach reżimu ich wina nie polegała na przemocy, ale na tym, że nie chcieli zdradzić swojego kapłańskiego sumienia. Nie chcieli stać się narzędziami ideologii i represji. Nie byli gotowi powtarzać słów, których od nich wymagano, ani milczeć tam, gdzie milczenie oznaczało kłamstwo”.
My też jesteśmy poddani presji, bardziej wyrafinowanej
Kanadyjski kardynał przyznał, że dziś chrześcijanom nie grozi zazwyczaj więzienie, tortury czy śmierć. „Żyjemy jednak pod wpływem innych, bardziej wyrafinowanych form ucisku: presji, by się podporządkować, by ‘być rozsądnym’, ‘dostosować się’, ‘nie komplikować spraw’. Współczesne społeczeństwo nie karze poprzez zastosowanie przemocy bezpośredniej, ale poprzez ośmieszanie, marginalizację i uciszanie. I właśnie z tego powodu ich świadectwo jest dziś tak głęboko aktualne”.
To nie legendy, ale kapłani z krwi i kości
Kard. Czerny podkreślił, że poprzez dzisiejszą beatyfikację Kościół nie przenosi nas do świata legend czy wyidealizowanych obrazów. Stawia przed nami dwóch kapłanów z krwi i kości.
Nie poszli na kompromisy, choć można by je usprawiedliwić
Ich męczeństwo nie nastąpiło natychmiast. „Nie była to pojedyncza heroiczna chwila, ale długi proces zniewolenia, przesłuchań, psychicznego znęcania się i izolacji. I właśnie w tym tkwi ich wielkość: pozostali wierni nie przez chwilę, ale przez długi czas. Nie poszli na kompromisy, które łatwo można by usprawiedliwić mówiąc: „To, co powiedziałem, nie jest tym, co naprawdę mam na myśli’, ‘Bóg patrzy w serce’ i tak dalej. Oni pozostali wierni swemu sumieniu”.
Co dziś zwodzi nasze sumienia?
Przykład morawskich męczenników zobowiązuje nas do rozpoznania tego, co dziś może zwodzić nasze sumienia. Może to być wygoda, lęk przed utratą posiadanego statusu, pragnienie spokoju za wszelką cenę. „Błogosławieni Jan i Vaclav pokazują nam, że prawda Ewangelii jest niezgodna z takimi kompromisami” – podkreślił papieski wysłannik.
Sumienie nie jest luksusem
Ich beatyfikacja „pokazuje, że nawet w mrocznych czasach człowiek może pozostać wolny, że sumienie nie jest luksusem, ale fundamentem godności człowieka i gwarancją jego niezbywalnych praw; oraz że Kościół nie jest przekonujący, gdy jest uległy i mało wymagający, ale gdy pozostaje wierny Chrystusowi”.
Nie rezygnujmy z prawdy i wiary, aby mieć spokój
„Błogosławieni Jan i Václav wzywają nas – mówił dalej przedstawiciel Papieża Leona – byśmy nie zaprzedali prawdy dla wygody czy tylko po to, by uniknąć konfliktu; byśmy nie wyrzekali się wiary, by zjednać sobie uznanie u ludzi; byśmy nie wybierali milczenia tam, gdzie należy dać świadectwo; byśmy nie poświęcali sumienia dla wygody, kariery czy konformizmu. Wszystko to wydaje się rozsądne, ale w rzeczywistości jest szalonym sprzeniewierzeniem się godności człowieka, wolności i uczciwości”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj..