Szukaj

Śp. kard. Camillo Ruini z papieżem Benedyktem XVI Śp. kard. Camillo Ruini z papieżem Benedyktem XVI 

Ruini, duszpasterz Kościoła „istotnego” w społeczeństwie

Portret dziewięćdziesięciopięcioletniego włoskiego purpurata, który zmarł w Rzymie wieczorem we wtorek 16 czerwca 2026 r.

Andrea Tornielli

Nazywano go „subtelnym kardynałem”, mówiono, że byłby idealnym liderem partii, dużo bardziej skutecznym niż wielu przywódców partyjnych za czasów tzw. drugiej republiki włoskiej (od 1993 r.) Fantazjowano o jego zdolnościach strategicznych. Pojawiły się plotki, że pasją kardynała są ołowiane żołnierzyki i miniaturki czołgów, których nigdy nie posiadał. Uznawano go za najlepszego kościelnego sojusznika politycznego Silvio Berlusconiego. Z pewnością wraz ze śmiercią kardynała Camillo Ruiniego znika niekwestionowany bohater najnowszej historii włoskiego Kościoła, człowiek, któremu Jan Paweł II w drugiej części swojego długiego pontyfikatu powierzył funkcję przewodniczącego wloskiego episkopatu i zarządzanie politycznymi relacjami między włoskim Kościołem a państwem.

Urodzony w Sassuolo w lutym 1931 roku, syn lekarza, miał w liceum profesora filozofii, ateistę, który ciągle atakował fundamenty wiary chrześcijańskiej. Camillo, młody uczeń, był jedynym, który te ataki odpierał z szacunkiem i stanowczością, podczas gdy reszta klasy milczała. Tego nawyku nigdy nie stracił. Zwykł zawsze głęboko uzasadniać swoje opinie, również na temat wiary.

Księdzem został w wieku 23 lat. Na studiach zajmował się teologią dogmatyczną. Potem uczył filozofii w liceach. Biskupem został w 1983 roku. Był jednym z głównych promotorów zmiany kursu we włoskim Kościele. Stało się podczas kościelnego zjazdu w sankuarium w Loreto w 1985 r. Przyniosło ono afirmację wskazań nowego pontyfikatu i impuls do odnowienia obecności katolików w życiu społecznym i politycznym kraju. W tym okresie kard. Ruini zaprzyjaźnił się z Dino Boffo, który potem został redaktorem naczelnym wpływowego katolickiego dziennika „Avvenire”. Obaj zgadzali się, że włoscy katolicy powinni bardziej zaangażować w sferę kultury.

Kilka miesięcy po przełomowym zjeździe w Loreto Ruini został sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Włoch, na czele której zgodnie z wolą Jana Pawła II stał ówczesny kardynał wikariusz Rzymu Ugo Poletti. Ruini potem opowiadając o sytuacji w episkopacie wielokrotnie powtarzał: „Ledwo mieliśmy pieniądze, by opłacić czterech pracowników”. Jednak dzięki nowemu konkordatowi i wprowadzeniu odpisu podatkowego na Kościół, napłynęły znaczne środki. Ruini mógł nie tylko stworzyć i sfinansować nowe struktury kościelne, ale także znacząco pomóc Kościołom Trzeciego Świata. To były lata, kiedy biskupi prosili włoskich katolików, aby pozostali zjednoczeni wokół partii Chrześcijańskiej Demokracji. W 1991 roku Jan Paweł II mianował Ruiniego przewodniczącym włoskiego episkopatu, wikariuszem w diecezji rzymskiej. Nadał mu godność kardynalską.

Zaraz po tych nominacjach we Włoszech wybuchła ogromna afera korupcyjna Tangentopoli, która doprowadziła do całkowitej przebudowy włoskiej sceny politycznej. Włoski episkopat musiał uznać, że musiała uznać, że jedność katolików we Włoszech nie jest już możliwa: Wszechwładna Demokracja Chrześcijańska zamieszana w aferę zaczęła upadać, a inne zaczęły się pogrążać w głębokim kryzysie. Kardynał Ruini zainicjował wówczas nowy projekt kulturowy: katolicy, nawet jeśli byli podzieleni ze względu na przynależność partyjną, mogli zjednoczyć się wokół takich wartości jak obrona małżeństwa, polityka na rzecz rodziny oraz swoboda w edukacji. W centroprawicy kierowanej przez Silvio Berlusconiego Ruini znalazł partnera do rozmów, gotowego do dialogu.

Kard. Ruini znacznie przyczynił się do fiaska referendum w sprawie liberalizacji sztucznego zapłodnienia (2005). Wezwał katolików do bojkotu głosowania. W efekcie zabrakło quorum.

Byłoby jednak zbyt dużym uproszczeniem postrzeganie działalności kardynała wyłącznie lub głównie przez pryzmat polityki. Ruini ożywił misyjną rolę parafii i dołożył starań, by nowe ruchy i katolickie stowarzyszenia świeckie – pomimo ich różnorodności i specyfiki – czuły się częścią odrodzonego zapału do głoszenia Ewangelii. Kard. Ruini, uważny obserwator wydarzeń w Stanach Zjednoczonych związanych z rosnącą popularnością kościołów ewangelikalnych, po tragicznych wydarzeniach z 11 września 2001 r. a także w obliczu nasilającej się migracji, wyraził przekonanie, że wydarzenia te wywołały we Włoszech „przebudzenie i odnowioną świadomość naszej chrześcijańskiej tożsamości religijnej i kulturowej, zarówno wśród ludu, jak i w znacznej części kultury świeckiej”.

W 2005 roku uczestniczył w konklawe, które wybrało kardynała Josepha Ratzingera na następcę Jana Pawła II. Mimo że „jego” papieżem pozostał Karol Wojtyła, z którym przez lata ściśle współpracował, zgadzał się z Benedyktem XVI, również w kwestii oceny „znaczenia” Kościoła włoskiego: Włochy, zgodnie z tą interpretacją, nie są tak bardzo zdechrystianizowane i zsekularyzowane, jak wynikało ze statystyk. Właśnie ten kraj – powie papież Ratzinger – jest dowodem na to, że „hegemonia tej kultury nie jest bynajmniej całkowita, a tym bardziej niekwestionowana. Zwłaszcza we Włoszech Kościół zachowuje wszechobecną obecność wśród ludzi w każdym wieku i o każdym statusie społecznym, dzięki czemu może w najróżniejszych sytuacjach głosić przesłanie zbawienia, które powierzył mu Jezus”. Dla Ruiniego ważne było, by Kościół nie wydawał się „nieistotny”, a zatem by był w stanie, w dialogu ze wszystkimi, głosić przesłanie chrześcijańskie, ucieleśniając je w każdym aspekcie życia społecznego, kulturalnego i politycznego.

Należy przypomnieć o ostatnim ważnym zadaniu powierzonym kardynałowi przez papieża Ratzingera po zakończeniu jego kadencji jako przewodniczącego episkopatu i wikariusza Rzymu – kierowaniu specjalną komisją śledczą i badawczą ds. objawień w Medjugorje: była to ogromna i żmudna praca, zakończona zasadniczo pozytywną opinią o początkach tego zjawiska, którą kardynał przekazał następcy Benedykta XVI, papieżowi Franciszkowi.

Wykluczony ze względu na wiek z grona elektorów na konklawe w 2013 roku, Ruini z zaskoczeniem przyjął wybór kardynała Bergoglio i na przestrzeni lat, w niektórych wywiadach,  oczywiście z szacunkiem, dystansował się wobec niektórych aspektów pontyfikatu Franciszka. Natomiast udzielił pełnego poparcia nauczaniu Franciszka o braterstwie. Kard. Ruini, mimo że poruszał się wózkiem inwalidzkim, był w stanie uczestniczyć w liturgiach i obrzędach towarzyszących zmianie pontyfikatu w 2025 roku i zdążył złożyć hołd Leonowi XIV, podkreślając jego zaangażowanie na rzecz jedności Kościoła.

Często, choć niesłusznie, przedstawiany jako postać oschła i wyrachowana, kardynał z Sassuolo w rzeczywistości nigdy nie odpowiadał temu stereotypowi. Był natomiast prawdziwym ojcem dla swoich księży, zawsze otwartym na dialog, wrażliwym na ich problemy, bliskim w chwilach potrzeby. Nie pociągał go wcale odradzający się tradycjonalizm, był raczej obcy formalizmom i ostatni okres swojego życia spędził w mieszkaniu na najwyższym piętrze instytutu diecezjalnego tuż przy murach watykańskich, przyjmując pod swój dach porzucone niemowlęta wymagające opieki.

 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj..

17 czerwca 2026, 18:16