To nie broń strzeże pokoju
Fabio Colagrande – Watykan
Historia najnowsza pokazuje, że pokój oparty na groźbie użycia broni nie jest pokojem trwałym, lecz kruchą równowagą, narażoną na błędy, eskalację i narastanie strachu. Strategia odstraszania zakłada, że bezpieczeństwo można zapewnić dzięki przewadze militarnej, jednak doświadczenia historyczne wskazują, że gromadzenie uzbrojenia często prowadzi do wzrostu napięć, zwiększa ryzyko incydentów i konfliktów zastępczych oraz rodzi nowe formy niestabilności.
Sobór Watykański II nazwał wyścig zbrojeń „najgroźniejszą plagą ludzkości”. Podkreślił jednocześnie, że pokój nie rodzi się ze strachu przed bronią, lecz z wzajemnego zaufania, sprawiedliwości i poszanowania prawa.
Święty Jan XXIII w encyklice Pacem in terris domagał się równoczesnego i uzgodnionego ograniczenia zbrojeń, wskazując stopniowe rozbrojenie jako konieczny warunek trwałego pokoju. Prawdziwy pokój nie może bowiem opierać się na przeciwstawionych sobie arsenałach.
Papież Leon XIV w Orędziu na Światowy Dzień Pokoju 2027 napisał: „Odstraszająca siła potęgi militarnej, a w szczególności odstraszanie nuklearne, wyraża irracjonalność relacji między narodami opartej nie na prawie, sprawiedliwości i zaufaniu, lecz na strachu i dominacji siły”.
Historia podważa logikę odstraszania
Koncepcja odstraszania zakłada, że posiadanie siły militarnej zdolnej powstrzymać przeciwnika zapobiega wojnie. Doświadczenia Europy sprzed 1914 r. pokazują jednak coś przeciwnego. Wielkie programy zbrojeń morskich i lądowych nie powstrzymały konfliktu, lecz przyczyniły się do powstania atmosfery podejrzliwości, strategicznej sztywności i permanentnej mobilizacji, które sprawiły, że kryzys stał się niemożliwy do opanowania.
Również okres zimnej wojny, często przywoływany jako dowód skuteczności odstraszania, był czasem kryzysów obarczonych skrajnie wysokim ryzykiem. Świat wielokrotnie znajdował się wówczas na krawędzi katastrofy nuklearnej.
Leon XIV przypomniał niedawno wydarzenie z 26 września 1983 r., kiedy radziecki oficer Stanisław Pietrow nie dopuścił do możliwej wojny atomowej po błędnym alarmie systemu ostrzegawczego. Jak podkreślił Papież: „Od sumienia jednego człowieka może zależeć cały świat”.
Jeżeli pokój zależy od zdolności do wzajemnego niszczenia i od systemów uzbrojenia utrzymywanych w stanie najwyższej gotowości, wystarczy błąd techniczny, przypadkowy incydent lub błędna ocena sytuacji, aby świat znalazł się nad przepaścią. Pokój, którego trwanie zależy od uniknięcia pomyłki, nie jest pokojem gwarantowanym przez broń. Jest rozejmem nieustannie zagrożonym przez samą broń.
Co pokazują badania
Również analizy naukowe nie pozwalają twierdzić, że większa liczba broni automatycznie oznacza więcej pokoju.
Badania wskazują na statystycznie istotny związek między wzrostem importu uzbrojenia a większym prawdopodobieństwem konfliktów wewnętrznych w państwach szczególnie niestabilnych. Nie oznacza to automatycznego związku przyczynowo-skutkowego, jednak dostępne dane pokazują, że odstraszania nie można uznać za historycznie niezawodny fundament pokoju.
Bobbio i Galtung o warunkach pokoju
Norberto Bobbio, wybitny filozof prawa, przyznawał, że „najpewniejszym sposobem wyeliminowania wojny byłoby zniszczenie broni”. Jednocześnie uważał, że proces ten byłby politycznie niezwykle trudny, gdyby pozostawić go wyłącznie samym państwom.
Obrazowo porównywał je do „kongresu alkoholików”, który miałby zdecydować o zakazie alkoholu. Nie traktował jednak tej obserwacji jako usprawiedliwienia dla odstraszania. Wskazywał raczej na potrzebę wzmacniania ponadnarodowych instytucji prawnych zdolnych do nakładania rzeczywistych ograniczeń na militarną suwerenność państw.
Johan Galtung, jeden z twórców współczesnych badań nad pokojem, przekonywał z kolei, że „pokój negatywny”, rozumiany jedynie jako brak wojny, pozostaje z natury niestabilny, jeśli nie usuwa się struktur przemocy i niesprawiedliwości, które rodzą konflikty.
Według Galtunga bezpieczeństwo oparte wyłącznie na uzbrojeniu prowadzi jedynie do kruchych rozejmów. „Pokój pozytywny” wymaga natomiast stopniowego rozbrojenia, mediacji oraz budowania instytucji zdolnych do rozwiązywania sporów bez odwoływania się do groźby użycia siły.
Nauczanie Franciszka i Leona XIV
Najnowsze nauczanie papieskie formułuje tę ocenę jeszcze bardziej jednoznacznie.
Papież Franciszek podkreślał, że odstraszanie nuklearne nie stanowi adekwatnej odpowiedzi na zagrożenia współczesnego świata, a samo posiadanie broni jądrowej jest niemoralne.
„Stolica Apostolska trwa na stanowisku, że broń jądrowa jest nieadekwatnym i niewłaściwym narzędziem reagowania na zagrożenia bezpieczeństwa w XXI wieku, a jej posiadanie jest niemoralne” – mówił Franciszek do korpusu dyplomatycznego w 2022 r.
Leon XIV poszedł jeszcze dalej, wskazując na prawdziwe źródło bezpieczeństwa. W przedmowie do książki Disarmata e disarmante. La pace è un dono („Rozbrojony i rozbrajający. Pokój jest darem”) napisał: „Zwłaszcza w epoce atomowej prawda musi utorować sobie drogę: to nie broń atomowa rodzi pokój, lecz rozbrojenie”.
Cena wyścigu zbrojeń
W Orędziu na Światowy Dzień Pokoju Leon XIV przypomniał również, że w 2024 r. światowe wydatki wojskowe wzrosły o 9,4 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Osiągnęły poziom 2,718 bln dolarów, co odpowiada 2,5 proc. światowego produktu krajowego brutto.
Skala tych wydatków pokazuje, że ponowne zbrojenia nie są zjawiskiem wyjątkowym, lecz trwałym trendem. Potwierdza również jedną z podstawowych intuicji nauczania Kościoła: środki przeznaczane na wyścig zbrojeń są przynajmniej częściowo odbierane edukacji, ochronie zdrowia, współpracy międzynarodowej i integralnemu rozwojowi człowieka.
Obrona to nie odstraszanie
Prawo państw do uprawnionej obrony przed agresją, uznawane zarówno przez naukę społeczną Kościoła, jak i przez prawo międzynarodowe, nie oznacza uznania odstraszania zbrojnego za fundament pokoju.
Bardziej realistyczny wydaje się wniosek, że świat nasycony bronią staje się mniej stabilny, bardziej kosztowny i bardziej narażony na katastrofę niż przekonanie, że kolejne arsenały są gwarancją bezpieczeństwa.
Pokój rodzi się z rozbrojenia
Rozbrojenie nie jest wyrazem abstrakcyjnego idealizmu, lecz koniecznością historyczną, moralną i polityczną.
Tradycja nauczania Kościoła – od Pacem in terris, poprzez Sobór Watykański II, aż po Franciszka i Leona XIV – pozostaje w tej kwestii wyjątkowo spójna. Prawdziwy pokój nie rodzi się z równowagi wzajemnych gróźb, lecz z zaufania, poszanowania prawa międzynarodowego, dyplomacji oraz konsekwentnego rozbrojenia – zarówno materialnego, jak i duchowego.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj..