Nie żyje Francesco Guccini, głos kilku pokoleń Włochów
Karol Darmoros, Fabio Colagrande
Opowiadał o życiu
Guccini, zmarły 6 sierpnia, był także twórcą komiksów, a literatura stanowiła jedno z najważniejszych źródeł jego inspiracji. Według Brunetta Salvaraniego, przyjaciela i biografa Gucciniego, sprowadzanie artysty do roli twórcy politycznego byłoby daleko idącym uproszczeniem. Centrum jego twórczości stanowiła „opowieść o życiu takim, jakie jest”: o historii, uczuciach, pamięci i upływie czasu.
„Francesco potrafił wyrazić nas wszystkich, a przynajmniej wielu z nas, jak mało kto” – podkreśla Salvarani w rozmowie z mediami watykańskimi. Jak dodaje, piosenki „Auschwitz” i „Dio è morto” pozostają żywe, ponieważ wyrażają „uczucia, które są wieczne”. Wraz z Fabriziem De André Guccini dokonał we Włoszech przełomu, nadając słowu znaczenie równe melodii, a czasem nawet większe.
Biblia i pytania
Wychowany w religijnej rodzinie Guccini określał się jako agnostyk, ale nie odrzucał chrześcijańskiego dziedzictwa. „Biblia jest wielką księgą, którą bezwzględnie należy przeczytać. Jest pełna fascynujących historii i tekstów poetyckich” – mówił w 2010 roku na łamach „L’Osservatore Romano”.
Cenił zwłaszcza Księgę Rodzaju i Apokalipsę, a Pismo Święte uważał za wielki kod kulturowy, niezbędny do zrozumienia cywilizacji zachodniej.
Nadzieja w piosence
Napisany w 1965 roku utwór „Dio è morto” bywał błędnie odczytywany jako nihilistyczny. Guccini opowiadał jednak o pokoleniu pragnącym głębokiej zmiany, a zakończenie piosenki niosło autentyczną nadzieję. Decyzja Radia Watykańskiego o emisji piosenki była – wyjaśnia Salvarani – „hołdem dla języka muzyki, którym młodzi wyrażali wówczas pragnienie uczestniczenia w życiu społecznym”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się na newsletter klikając tutaj..